Stałam z rowerem czekając na zielone światło przed przejściem. Za mną dwaj młodzi mężczyźni wymieniają uwagi: – Nie wyobrażam sobie, że będę stary. – Taaak, to jakiś koszmar… Czy szczęściem może być nieobecność w zmierzchu życia, czy łatwo jest żyć wiedząc, że to już z górki? A jednak biegniemy choć różna jest nasza kondycja, różna jest nasza starość, często od nas niezależna bo świat nie rozpieszcza nawet tej naszej „złotej jesieni” nie mówiąc o późnej. Chwali się co najwyżej stare wino… My byłyśmy już w młodości, wiemy jak tam jest i okazuje się wciąż mamy apetyt na życie, droga wciąż przed nami otwarta i wciąż zostawiamy NASZE ŚLADY. Piszę o nas w formie żeńskiej choć w grupie mamy jednego seniora co też jest znakiem mijających się dróg i zainteresowań. Jednym z tych niezliczonych śladów niech będzie NASZA WYSTAWA. Nasze Pranie… Czy te fragmenty pościeli, obrusów, koronek, haftów są symbolem pracy kobiet? Pracy niedocenianej, niewidocznej, lekceważonej podobnie jak starość? Bo my biegniemy zdziwione i wciąż zadajemy pytania – „więc to już a miałam być wiecznie młoda, jak oswoić tą dojrzałość, jak powiedzieć światu że wciąż jestem z krwi i kości a nie ze szkła…” i wciąż /…/Szarpię życie za brzeg listka: przystanęło? dosłyszało? Czy na chwilę, choć raz jeden, dokąd idzie – zapomniało?/…/ /Wisława Szymborska – Allegro ma non troppo/